Pod białą różą

Wstęp
Nie od razu zdecydowałam się na pisanie swoich wspomnień z okresu, gdy szczęśliwy los zaprowadził mnie na “kapitański mostek” do Karola Olgierda Borchardta. Po jego odejściu przez dłuższy czas byłam przekonana, że nie tylko nic nie wyjdzie spod mego pióra, ale także z moich ust. Odmawiałam jakichkolwiek wywiadów dla prasy czy radia i podobnie jak za życia Kapitana, kiedy to pomagałam mu, by mógł żyć i pracować, pozostając w jego cieniu, chciałam działać jedynie w kierunku utrwalania pamięci o nim.

 
Wzajemnie zrobione fotografie kpt. Borchardta i jego asystentki, Ewy Ostrowskiej (lato 1985r.) podczas ostatnich spacerów po okolicach Żukowa przypominających Wileńszczyznę.

Czas zmienił moje spojrzenie na tę sprawę. Najpierw napisałam dla siebie samej, a gdy kolejny raz przeczytałam, doszłam do przekonania, że to moje pisanie w niczym nie narusza intymności i prywatności życia Kapitana. Na “kapitańskim mostku” wiele osób słyszało to wszystko, o czym ja piszę, słuchali tego czytelnicy podczas spotkań autorskich, tyle że we fragmentach. Ponieważ moje spotkanie z Kapitanem trwało najdłużej, blisko osiem lat, zatem ja poznałam wszystkie jego opowieści i chyba jestem jedyną osobą, w której pamięci zostały one utrwalone w całości. Czy wobec tego mam prawo zostawiać je wyłącznie dla siebie?

Każdy dom, każdy człowiek posiada pewne tajemnice, których nie chce powierzyć innym, tym bardziej publicznie ich rozgłaszać. Jestem w pełni przekonana, że spełniłam ten warunek i w mojej książce znalazły się wyłącznie informacje, które zaakceptowałby sam Kapitan. A że osoba Kapitana, jego życie, praca nad sobą powinny być znane szerszemu ogółowi, nie mam żadnych wątpliwości i jestem przekonana, że czytelnik przyzna mi w tym rację.

„Opowiadania „Pod białą różą” zostały włączone jako druga część książki „Pod czerwoną różą”, a w poszerzonej formie znalazły się w książce Ewy W. Ostrowskiej „Kapitan własnej duszy. Borchardt znany i nieznany”, dostępnej na stronie www.wyczerpane.pl